Filozofia

“Fotograf portrecista ma niebywałą okazję do tego, by z bliska obserwować i obcować z żywymi emocjami. Myślę, że nie będzie to wniosek na wyrost jeśli powiem, że fotograf jest często obdarzany naprawdę wielkim zaufaniem i przyzwoleniem na to, by na tę jedną chwilę zbliżyć się do osoby, którą fotografuje w zakresie, który zazwyczaj jest dany tylko najbliższym. W związku z tym zagadnienie komunikacji oraz budowania relacji jest tym, co w moim rozumieniu tego procesu jest KLUCZOWE.

Obserwując uczestników moich warsztatów widzę jak wielu z nich, co ciekawe – szczególnie mężczyzn, „chowa się” za modelem aparatu czy obiektywu, uparcie chce przetłumaczyć każdą sytuację fotograficzną na język parametrów; jak bardzo próbuje przekierować odpowiedzialność za jakość fotografii na sprzęt, ustawienia czy „patenty”…

Niemniej, według mnie nie ma w tym nic złego. Dawno temu, na początku miałem dokładnie tak samo. Po latach wychodzę z założenia jednak, że aby dotrzeć do sedna tej materii, aby sięgnąć do serca osoby portretowanej nie wystarczy tylko patrzeć, ale trzeba WIDZIEĆ. Przekroczyć próg własnych lęków, ograniczeń czy kompleksów i wyjść na przeciw tej Osobie po drugiej stronie obiektywu. Okazać szacunek, zainteresowanie, nauczyć się komunikować. Uważnie obserwować. Pielęgnować.

 

Relacje z osobami, które przychodzą do mnie na zdjęcia staram się budować na dwóch filarach:

życzliwości,
zachwytu.

Jestem życzliwy i wyrozumiały, bo rozumiem, że dla wielu z nich może to być sytuacja stresująca, nowa, niezbadana i na początku niekomfortowa. Kiedy robię zdjęcia, nie myślę o niczym innym. Poświęcam osobie portretowanej oraz całej tej sytuacji 100% uwagi, a tym co widzę i jak widzę – zwyczajnie się zachwycam i daję temu wyraz komplementując, aby człowiek po drugiej stronie wiedział, że robi coś dobrze. To bardzo ważne, by dbać również o komunikację niewerbalną, ponieważ każdy nawet najmniejszy gest ma znaczenie.”

Copyrighted Image